• Wpisów:2
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 15:26
  • Licznik odwiedzin:878 / 2114 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Opadłam na łóżko uśmiechając się pod nosem. Z dłoni wypadła mi mała strzykawka cicho stukając o ziemię. To już druga dzisiejszego dnia. Wcześniej ograniczałam się tylko do jednej, ale ostatnio coraz bardziej nie mogę sobie poradzić z tym całym bagnem.
- Widzisz mówiłam, że od razu ci pomorze. - mruknęła Megan i uśmiechając się dumnie wkopała strzykawkę pod łóżko. Ona siedziała w tym już od dawna. Zawsze zajmowała się ' nowymi ', chociaż ja jestem z nimi od 6 miesięcy. Była niby moja przyjaciółką, ale dobrze wiedziałam, że sprzedałaby wszystkie najgorsze kłamstwa na mój temat pierwszej lepszej osobie. Mimo tego trzymałam się z nią, żebym nadal mogła zostać w grupie. Nie zależało mi na ludziach, którzy w niej byli, tylko na heroinie, którą otrzymywałam, za dobrze zrobione zlecenia. Tylko dzięki temu mogłam poczuć się przez chwilę szczęśliwa, zapomnieć o problemach.
- Słuchaj, ja już muszę iść. - z rozmyślań wyrwał mnie głos dziewczyny, która teraz przeglądała coś w swoim telefonie - Pamiętaj, że niedługo dostanę dla was nowe zlecenia. Trzymaj się mała. - mrugnęła do mnie okiem uśmiechając się przy tym sztucznie i wyszła z mojego pokoju. Zaraz jak tylko zamknęła za sobą drzwi, pomachałam w ich kierunku środkowym palcem. Nienawidziłam jak mówili na mnie 'mała'. To, że oni są ode mnie co najmniej 4 lata starsi nie znaczy, że jestem dzieckiem. Mam przecież 17 lat do cholery! Leżałam tak jeszcze przez chwilę, aż w końcu postanowiłam gdzieś wyjść. Zgarnęłam z szafki nocnej swój telefon, a z szuflady wyjęłam paczkę papierosów i schowałam ją do kieszeni bluzy. Zeszłam na dół gdzie nasza gosposia, bawiła się z moim bratem.
- Wychodzę. - rzuciłam tylko i zabrałam się za ubieranie butów.
- Victoria, poczekaj chwilę. - Susan wyszła szybkim krokiem z salonu i podeszła do mnie - Twój ojciec dzwonił i prosił, żebyś przyprowadziła swojego brata do jego studia. - po jej słowach Jaxon znalazł się tuż koło mnie.
- Tata ma dla mnie niespodziankę, a dla ciebie nie. - zanucił i wystawił mi język.
- Masz minutę, żeby się ubrać, albo nigdzie nie pójdziesz. - powiedziałam oschle i wyszłam na zewnątrz. Jak zwykle lało, więc zarzuciłam kaptur na głowę. Kochałam swojego brata, bo tylko jemu chyba tak szczerze na mnie zależało, był za mały żeby to udawać. Ale nienawidziłam w nim tego jego dziecięcego optymizmu. Wszystko było dla niego takie proste, wszystko sprawiało mu radość. Zazdrościłam mu tego, bo ja już od dawna nie potrafię się cieszyć z życia. Po chwili usłyszałam za sobą dźwięk otwierających się drzwi i koło mnie stanął mój braciszek w swojej żółtej pelerynce przeciw deszczowej, czarnych kaloszach do kolan i ze swoim niebieskim parasolem. W buzi miał wielkiego lizaka i z uśmiechem wyciągnął swoja mała rączkę w moim kierunku. Pokręciłam delikatnie głową, chwyciłam jego dłoń i ruszyliśmy w kierunku studia fotograficznego mojego ojca. Był w tym co robił na prawdę niezły. Niestety ja nie odziedziczyłam po nim talentu. W ogóle ja nie mam żadnych talentów, no chyba, że pakowanie się w kłopoty, w tym jestem świetna, a tak to kompletne zero społeczne ze mnie.
- Victoria, jak myślisz co ma dla mnie tata? - spytał nagle Jaxon spoglądając na mnie spod kaptura, który przysłaniał mu praktycznie całą twarz.
- Nie wiem, ale to na pewno będzie coś super. - odparłam i uśmiechnęłam się sztucznie. Przynajmniej dla niego ojciec się stara. Weszliśmy do budynku, gdzie powitała nas kobieta z recepcji. Wjechaliśmy winda na pierwsze piętro, gdzie tata właśnie kończył sesję. Jaxon wbiegł do środka i od razu mocno się do niego przytulił, a ja tylko stanęłam w przejściu i oparłam się o framugę drzwi.
- Oh, już jesteście. - uśmiechnął się przytulając mojego brata i zaraz dodał - Zaraz kończę pracę i wtedy cię gdzieś zabiorę, okej? Chłopcy, to jest Jaxon, a tam stoi Victoria. - pierwszy raz odkąd tu weszłam obdarzył mnie swoim spojrzeniem - No a to są chłopcy z One Direction. Niall, Harry, Louis i Liam. - rozejrzałam się po sali i machnęłam ręką w geście przywitania do czwórki chłopaków uśmiechając się przy tym delikatnie.
- Powinien być jeszcze z nami Zayn, ale musiał szybciej wyjść. - oznajmił mi blondyn, który zajadał się żelkami.
- To, miło było was poznać. - rzuciłam obojętnie i wyszłam. Nie ekscytował mnie jakoś bardzo fakt, że właśnie przed chwila poznałam super gwiazdy, kiedy jestem u taty w studiu często się to zdarza, więc jestem do tego przyzwyczajona. Kiedy znalazłam się znowu na zewnątrz, postanowiłam pójść do parku i posiedzieć na swojej ulubionej ławeczce. Znajdowała się ona w bardziej odosobnionej części parku, więc mało osób tamtędy przechodziło, jednak dziś było inaczej. Gdy dotarłam na miejsce, ktoś już zajmował moje ulubione miejsce. Nie przejęłam się tym jednak za bardzo i usiadłam obok. Wyjęłam z kieszeni bluzy papierosy i odpaliłam jednego. Zdążyłam zaciągnąć się dwa razy dymem, gdy nagle mój nieznajomy towarzysz odezwał się do mnie.
- Pożyczysz zapalniczkę? - nie odpowiadając nic podałam mu zapalniczkę i przyjrzałam mu się uważnie. Nie był dużo starszy ode mnie i wyglądał jakby się czymś denerwował. Oddał mi zapalniczkę i zabrał się za spalanie swojego papierosa w tym samym czasie dzwoniąc do kogoś.
- Nie mogłem oddzwonić wcześniej, miałem sesje. - powiedział nagle - Przestań dramatyzować do cholery! Pytaj chłopaków skoro mi nie wierzysz. Gdzie chcesz się spotkać? Okej, będę za 15 minut. - rozłączył się i schował telefon do kieszeni. Zaklął cicho pod nosem i spojrzał na mnie.
- Jesteś z kimś w związku? - lekko zmieszana pokiwałam przecząco głową - Bardzo mądrze, prędzej czy później i tak wszystko by się spierdoliło. - wstał z ławki i odszedł w kierunku wyjścia z parku.
_________________________________________
No więc w końcu udało mi się napisać pierwszy rozdział. Trochę to trwało bo ostatnio musiałam poświęcić więcej czasu szkole. Szczerze to nie jestem z niego za bardzo zadowolona, bo wiem, że mógł być lepszy. : /
 

 
No więc, postanowiłam pisać na tym blogu opowiadanie, ale nie wiem czy mi to wyjdzie.
Podam wam teraz trochę informacji na temat tej historii, która zrodziła się dzisiejszego ranka w mojej głowie.

*Tytuł* : Don't be afride, it's only love.
*Miejsce akcji* : Wielka Brytania, Londyn.
*Fabuła* : Historia opowiada o dwójce nastolatków. Nie wiedzą o sobie nic, jednak coś ich łączy. Uzależnienia. Victoria, mieszka z ojcem i młodszym bratem w centrum miasta. Jej matka zmarła półtora roku temu. Ojciec ma własne studio fotograficzne i dodatkowo prowadzi firmę swojej zmarłej żony, która zajmuje się projektowaniem wnętrz. To po śmierci matki dziewczyna stała się zupełnie inna, nie potrafi poradzić sobie do tej pory z tym zdarzeniem. Nie zważa na uczucia innych, bawi się nimi. Zawsze dostaje to czego chce i nie uznaje sprzeciwów. Starzy przyjaciele odwrócili się od niej, przez co popadła w złe towarzystwo. Zaczęła palić, pić i brać narkotyki, które wraz ze swoimi nowymi znajomymi rozprowadza po całym Londynie.
Zayn, bożyszcze nastolatek. Jeden z członków zespołu One Direction. Kiedyś, miły i zawsze uśmiechnięty chłopak. A dziś? Jest coraz częściej nerwowy, nie chce z nikim rozmawiać, powoli staje się samotnikiem. Nie docenia już swoich fanów tak jak kiedyś. Media uważają, że zmienił się z powodu swojej nowej dziewczyny, co poniekąd jest prawdą. Starał się rzucić palenie, jednak, teraz coraz bardziej zgłębia się w swój nałóg. Ponadto papierosy już mu nie wystarczają, potrzebuje czegoś silniejszego.
Czy główni bohaterowie zdołają uwolnić się od swoich problemów? Czy zaznają w końcu prawdziwego szczęścia?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›